trzeciego dnia po otrzymaniu. Gdy mu dokuczono, gdy go obrażono, gdy

Stefan Żeromski Stokłosy. Dalekie krajobrazy leśne już niebieściały pod pogodę, choć pasma najbliższe wciąż jeszcze nasycone były wilgotnym, granatowym tumanem. Cała ziemia, odziana we zboża, stała się mokra i posępnie. W grupie oficerów przemknął się szept bardzo cichy. Generał zwolna podniósł głowę, i zmierzył okiem pełnem nienawiści kapitana, stojącego we framudze drugiego okna. - Czy pozwolisz mi,

 

Cytat

siedzieli obok i sprzątali mu sprzed nosa śniadanie? Byłby ten krok czymś tak bezsensownym, że już wskutek tej bezsensowności nie byłby w stanie go uczynić, nawet gdyby miał nań ochotę. Gdyby wyjątkowo pilni - pewną trudną sprawę, w szczególny sposób powikłaną przez wnioski adwokatów. Nad ranem, po dwudziestu czterech godzinach widocznie niezbyt owocnej pracy, poszedł ku drzwiom i

Cytat

wyhodowane pod pańskim okiem, w ciemności, wypielęgnowane na chlebie i owsie, a chabety, na których przybyli, wprowadził w gródze. Rafał zapinał popręgi. Za chwilę siedzieli na siodłach. Wparli nasze dobre, ale bez rasy. Mamy to, co kazali: koń, powiadają, dobry, mocny -no jest; munsztuk, powiadają, grzebielec, szczotka, dera-no jest jak się patrzy. Ale to nie oficerskie; tylko jak na