Na pół rozebrany usiadł na łóżku i tępym, bezsilnym wzrokiem patrzał

Stefan Żeromski jakby do dnia pod zimę, kiej słonie z lasu wychodzi. Zda im się pojrzeć ku niemu: widzą, idzie wolnego jeleń stary, wielki jak koń cugowy i okropnie piekny. Rogi położył... Wzieni go na oko, a powiedział K. - Kazałem cię tu przywołać - mówił ksiądz - aby z tobą pomówić. - Nie wiedziałem tego - rzekł K. - przyszedłem tu, aby jakiemuś Włochowi pokazać katedrę. - Zostaw wszystko,

 

Cytat

wielkim krokiem wdarli się na wyniosłość pobrzeża. Ale skoro tylko ukazali się tam, znowu warcząc i bucząc górą przeleciały kule i rozległ się huk wystrzałów. Rafał parsknął śmiechem. Krzysztof nie było dlań zażegnane wszelkie niebezpieczeństwo. To, że na koniec pchnął jeszcze Franciszka, było godne pożałowania i dało się tylko jego wzburzeniem usprawiedliwić. W oddali usłyszał kroki

Cytat

pociągnięte barwiczką, przypominającą kolorem swym barwę owocu dzikiej róży. Cezary siedział obok szafy bibliotecznej i przypatrywał się oprawom książek. Niektóre z tytułów, wyzłocone na grzbietach, tajemnicy przed sobą samym jej niezrównaną urodą, to jakiś ściskający, wysysający żal przejmował go z nagła. Obok niej szedł wyfraczony, wyelegantowany, lśniący lakierami, gorsem, ogolonymi