- Panie, nie jestem godzien...
Stefan Żeromski wyrazy nieczytelnymi już były pisane kreskami. Nie było adresu - nie można też było listu wysłać. W szufladzie stolika znalazł doktor rękopis owej Fizyki, o której w liście czytał, zwitki notatek i
przenosi swoje rzeczy. Nic więcej nie powiedziała czekając, jak to K. przyjmie i czy pozwoli jej dalej mówić. Ale K. wystawił ją na próbę, w zamyśleniu mieszał kawę łyżeczką i milczał. Potem
Cytat
górę dwa białe stogi Jungfrau, łącząc się z niezmiernemi polami Wielkiego Aletsch'u. Były tam jakieś cielska, grzejące się na słońcu, strzaskane gmachy, potłuczone, ogromne postacie, jak Mönch; albo
wsłuchiwał się w rozmowy, a raczej w kłótnie wrzaskliwe, w opowieści i grube anegdoty. Francuzi emigranci prym trzymali w tym względzie, choć i krajowcy dotrzymywali im kroku. Po drugiej stronie
Cytat
spiętrzone w naturalne loki, niby u Murzyna. W tyle głowy, ujęte w kitajkowy czarny worek, tworzyły długi harbajtel, związany na końcu wstążkową kokardą. Ten wieki mężczyzna ubrany był w mundur
rozległy; wiatr już po nim ciemne smugi przeganiał, a po gałęziach brzóz wzdychał i smutne szumy przeciągał. Wypłukana od zlewy gliniasta ulica ogrodu była twarda i niemal sucha. Nogi obudwu idących