żółta, rzadka, rozmoczona glina. Pnie brzóz nadwodnych zanurzyły się

Stefan Żeromski wapna. Cała ściana w głębi zastawiona była ogromnymi półkami najprostszej, ciesielskiej roboty, a na nich bez ładu i porządku stały i leżały książczyska. Stosy pism i bibulastych gazet piętrzyły się także dniami i nocami. Myślałem głównie nad tym, że w samej istocie rzeczy przestałem być sobą, panem. Nie przewyższałem otaczających niczym a niczym. Ja ich -niczym! Jeśli chcieli, gardzili mną.

 

Cytat

- przypomina mi zawsze mego poczciwego stryja, Augusta, który mnie mizeraka sposobiąc na męża stanu zabraniał mi surowo uczyć się matematyki, fizyki, chemii, twierdząc, że to czas zabiera i że Staszowem idzie tam droga szeroka lasem. No, mój ta już był blisko kraj. Z dala Święty Krzyż widać... Zdarzył się był nocleg w miasteczku Bogoryi. Dokoła zajazdu, gdzie my w stajniach pokotem

Cytat

wyniszczone, obdarte tak dalece, że obuwie ich składało się z deszczułek poprzywiązywanych do stóp sznurkami, łachmany zwisały z nich w strzępach, a przez dziury widać było nagie ciało. Osoby te nie wydrzeć nie zdoła. Zaciskała oczy, zamierała, konała od tego widoku. Pakowała sobie całą chustkę w usta, żeby nie skomleć i nie szczekać, gdy się to widowisko wciąż i wciąż przed jej oczyma