brzegu, prawie u stóp swoich, falę zwijającą się ogromnym kłębem,
Stefan Żeromski Piotra - płacz się rozległ. Serce Rafała zmiękło i oczy zaszły łzami. Miał chwilę tak dziwną, że pragnął rzucić się do nóg rodzicielskich, wyznać na wzór syna marnotrawnego wszystkie swe
wielką wyprawę? Krzysztof popatrzał na niego z ukosa i rzekł: - Na wielką wojnę. - A no tak, rozumie się...-poprawił się Rafał. -Ja bo siedzę tak na uboczu... - Rzeczywiście, tak się zaszyłeś, żem
Cytat
cichy... Jakie to cudne słowo: jaśnie oświecony pan, jaśnie oświecony książę pan... Rafał nie odpowiadał. Ale w chwili, gdy siostra mówiła na poły do niego, a właściwie do siebie te słowa, uczuł w
dobrodziej widzi, nicpoń, zalecał się także do nieboszczki Sroczanki... Ha, ha! A jakże... Bywało, poślemy go paść bydło - jużci bydło w życie, a tego nie ma... Gdzie? Z Marynką na zapłociu
Cytat
na wyrku stękał i niemowlę z krzykiem popłakiwało. Zaraz wszystko to wciągnął w siebie dym. Wielkim kłębem zniżał się, zniżał coraz bardziej, sięgając niemal głowy, to znowu chłonął niewidzialną
klasztoru Świętego Józefa rysowały się zazębienia, gzygzaki, wariackie na pozór poplątania linii aproszów, podobne do znaków przebiegu gorączki na karcie historii choroby. Jedna linia tych przykopów