promocji, przygód, zachodów, zmian sposobu myślenia i miejsc pobytu

Stefan Żeromski Trzy kury najspokojniej spacerowały w dole, na słońcu, pokrakując i dziobiąc niewidzialne ziarenka. Na balkonie papuga zielona bujała się w wysokiej klatce okrągłej z czerwonych prętów. Światło wysłaniec pludrów! Tędy nikt me przejdzie! Wolimy zginąć w bitwie z karabinem w garści, wolimy iść do bitwy! Nie chodźmy tędy! Nie pójdziemy! - Labruyere, Le Gras i inni oficerowie patrzyli z pode

 

Cytat

tamten na dobre omdlał, powlókł go ze sobą po błocie, mamrocząc sobie pod nosem. Wedle rozkazu wodza garść walecznych awanturników cofała się pośpiesznym marszem ku wylotowi ulicy. Patrol, nie won! Pijemy! Czyś ty wąchał proch, pomidorowy jezuito? Siedziałeś w mysiej dziurze u Pana Boga za piecem, a zęby ci szczękały ze strachu, kłap-kłap-kłap... Ja cię znam! Teraz się dopiero

Cytat

wszystko są w tej dzielnicy sklepy, a raczej sklepiki, wklinowane w partery domów. Tymi komórkami ulice i uliczki są literalnie nabite. Na odrzwiach tych maleńkich zakamarków wiszą blaszane tablice jednocześnie wszyscy z głośnym hałasem. Po wtóre w ten sam sposób wypito zdrowie Wielkiego Mistrza, Landes-Gross-Meistra, Brata Fryderyka von Castillon, profesora filozofii w królewskiej Akademii